77 Rocznica objawień
Przypomnienie nadzwyczajnych wydarzeń w powiecie kolbuszowskim…
77 Rocznica objawień
Objawienia Matki Bożej, które zaistniały latem 1949 r. na łąkach wsi Lipnica, Mazury, Woli Rusinowskiej i Krzątki były wielkim wydarzeniem religijnym. Największym w dziejach powiatu kolbuszowskiego. Uczestniczyły w nich setki tysięcy osób. Głównie z terenów ówczesnej Rzeszowszczyzny, ale też z regionu świętokrzyskiego, lubelskiego, małopolskiego, czy nawet Górnego Śląska. Przez pewien czas wieloma drogami, dniami i nocami szły tam pielgrzymki ze śpiewem i głośnym odmawianiem różańca.
Zaistniałe niespodziewanie objawienia władze stalinowskie uznały za poważne zagrożenie dla niedawno utworzonej przez NKWD-UB władzy i ustroju Polski. Do zwalczania ich zdaniem „nieprawdziwych” objawień zaangażowały setki funkcjonariuszy UB, MO, ORMO i cztery bataliony wojsk KBW. Oprócz tego setki tajnych współpracowników, płatnych informatorów, aktywistów PZPR, ZSL, Ligi Kobiet, junaków SP, działaczy ZSCh, samorządowców, nauczycieli, a nawet księży lojalnych wobec komunistów. Niestety, było ich wielu. Setki modlących się osób zostało dotkliwie pobitych lub ukaranych wysokimi grzywnami. Aresztowanych, przesłuchiwanych i przetrzymywanych tygodniami w piwnicach gminnych, powiatowych i wojewódzkich siedzib ówczesnego aparatu represji. Za to tylko, że chcieli uczcić Matkę Najświętszą gdzieś na łąkach, przy krzyżu, cudownej studzience, wspólnie odmawiać różaniec, litanie i śpiewać pieśni. Nie mieli transparentów o treściach politycznych. Zamiast nich kościelne sztandary i krzyże pielgrzymkowe. Nie mieli broni palnej, lecz różańce, książeczki do modlitwy i jakieś kanapki.
Przy zaangażowaniu tak potężnych sił udało się komunistom spacyfikować modlących pielgrzymów w wymienionych miejscach objawień. Usunąć istniejące tam od dawna lub nowo postawione krzyże, zniszczyć polne cudowne studzienki (w Lipnicy i Krzątce istniejące od niepamiętnych lat). Także zakłamać i ośmieszyć prawdziwą historię objawień. Wmówić społeczeństwu, że były one nieprawdziwe. Czyli wymyślone i realizowane przez „sfanatyzowane ciemne masy bab i chłopów”, „reakcyjny kler”, „szpiegów Watykanu”, „niedobitki reakcyjnego podziemia” oraz „imperialistów amerykańskich” (określenia z akt IPN w Rzeszowie).
Od 1949 r. do końca okresu PRL miejsca objawień były pod ścisłym nadzorem władz. Obserwowali je głównie partyjni sołtysi, funkcjonariusze MO, SB, ORMO, WSI, jak również aktyw PZPR. Objawienia były tematem zakazanym. Nie wolno było o tym mówić, pisać, ani badać ich historii. Nie wolno było tam się modlić, stawiać krzyży oraz innych pamiątek.
Mimo przeprowadzenia potężnych działań propagandowych, dezinformacyjnych oraz cenzury nie udało się całkowicie zakłamać i zdeprecjonować tutejszych objawień. Po 1980 r. odważni ludzie z Lipnicy i Mazurów, wsparci przez działaczy mieleckiego KIK na czele z nieustraszonym lekarzem Janem Rusinem, dokonali odnowy miejsc objawień w tych dwóch miejscowościach. Na łąkach maryjnych stanęły nowe krzyże oraz prowizoryczne kaplice drewniane. Odnowiono cudowne studzienki. Przy nich znów gromadzili się ludzie z różańcami w rękach i śpiewem na ustach. Komuna obserwowała uważnie rozwój wydarzeń, inwigilowała, ale oficjalnie już nie zabraniała się tam modlić. Natomiast nieoficjalnie robiła co mogła, żeby przeciwdziałać rozwojowi tych miejsc.
Zniszczenia cudownej studzienki w Lipnicy dokonano jeszcze w 1949 r. W okresie walki z objawieniami władze komunistyczne rękami funkcjonariuszy MO, UB, ORMO oraz aktywistów PZPR notorycznie wrzucali do niej różnego typu śmieci, szkła, trawy i łajna krowie. Gdy to nie pomogło zasypywali ją piachem, kilkakrotnie. I kilkakrotnie w nocy była odkopywana przez mieszkańców Lipnicy, Osiej Góry oraz pielgrzymów. Wsypywano też do niej odkażający, lecz bardzo groźny karbol. Ludzie jakoś poradzili sobie i z tym. Końcem lata wrogowie Matki Bożej zalali cudowną studzienkę jakąś nieznaną ciemną substancją oleistą. W ten sposób zniszczono ją ostatecznie. Nikt już wody z niej nie pobierał. Następnie zasypano ją piachem. Na początku lat 50-tych, gdy miejscowi ludzie odkopali ją po raz kolejny zawartość substancji oleistej oraz niebezpiecznych śmieci była tak duża, że zdecydowano zasypać ją z powrotem. Nieco dalej wykopano nową studzienkę, która funkcjonuje do tej pory. Jednak zalecane jest przegotowanie pobranej z niej wody. Pod koniec lat 70-tych na łąkach Krzątki tak poprowadzono szeroki „ruski tor”, czyli radziecką Linię Hutniczo-Siarkową (LHS) żeby przebiegała akurat przez cudowną studzienkę. Znaną z objawień Matki Bożej już w 1910 r. I udało się ją zlikwidować. Resztki ocembrowania znajdują się pod nasypem kolejowym.
W Mazurach około 1984 r. wymyślono kanał melioracyjny w miejscu suchym, gdzie nie był nigdy potrzebny. Przebiegający prosto przez powstałą w 1949 r. cudowną studzienkę i stojący przy niej krzyż. Po wytyczeniu, zabiciu palików i rozpoczęciu kopania mieszkańcy wioski, na czele z Janem Boguniem rozpoczęli ostry protest. Żeby nie eskalować i nie nagłaśniać konfliktu władze łaskawie zgodziły się przesunąć kanał o trzy metry w kierunku południowym. Licząc na to, że głęboki kanał osuszy płytką studzienkę. Ale nie udało im się. Ludzie studzienkę pogłębili i woda w niej pozostała. Choć niestety zmieniła troszkę kolor z krystalicznie czystego na lekko żółtawy. Jest jednak zdrowa, zdatna do picia i posiada właściwości lecznicze. Jest codziennie pobierana przez osoby chore.
Komuniści rządzący w okresie PRL, z nadania ZSRR, nie zdołali usunąć z pamięci ludzkiej objawień maryjnych w ówczesnym dekanacie raniżowskim. Pamięć ta przetrwała dłużej niż ich rządy. W czterech miejscowościach powiatu kolbuszowskiego: Lipnicy – przy kaplicach usytuowanych pośród lasu koło Osiej Góry, w Woli Rusinowskiej przysiółku Poddziale, również w lasku samosiejkowym, w Krzątce przy tzw. szerokim „ruskim torze” oraz w Mazurach na łąkach przy kaplicy Matki Boskiej Fatimskiej, często, zwłaszcza w maju, czerwcu i październiku gromadzą się ludzie by odmawiać wspólnie różaniec, koronkę do Miłosierdzia Bożego, litanie i śpiewać pieśni maryjne. Nie rzadko odprawiane są tam Msze święte.
Ostatnia taka Msza, litanie oraz inne modlitwy z okazji 77 rocznicy objawień odbyły się w Mazurach 7 czerwca b.r. Przewodniczył im ksiądz dr Krzysztof Tomkiewicz, kapelan szpitala im. Jana Pawła II w Rzeszowie. Uczestniczyło w niej około 300 osób. Między innymi proboszcz mazurski ks. Czesław Rzeszut, który zechciał posługiwać również w konfesjonale. Pod koniec Mszy podzielił się on swymi pozytywnymi refleksjami na temat tego wyjątkowego miejsca. W trakcie wspólnego odmawiania różańca można było zauważyć obecność znanego z głębokiej pobożności ks. Jana Rokosza proboszcza parafii Zarzecze k. Niska, ks. Piotra Kuźniara proboszcza parafii Krzywa Wieś oraz wyjątkowego gościa przybyłego nieoficjalnie (incognito) J. E. ks. Jana Sobiło, biskupa pomocniczego diecezji charkowsko-zaporoskiej na Ukrainie.
Organizatorzy modlitwy rocznicowej, czyli panie z fundacji „Kwiat Łąk” na czele z prezeską Grażyną Górską, sprawujące obecnie opiekę nad mazurskim miejscem objawień, zadbały również o pokarm dla ciała – smaczny bigos, ciasto, herbatę i kawę. Na dwóch osobnych stoiskach sprzedawane były książki, broszury i czasopisma o tematyce katolickiej oraz patriotycznej. Z oddali dochodziły miłe odgłosy derkaczy, kosów i przepiórek.
Korzyści z obecności w tym wyjątkowym miejscu dodawało również zdrowe leśne powietrze. Wolne od miejskich spalin i nieustannego warkotu samochodów. Można było więc nie tylko pomodlić się na łonie natury ale też kontemplować o swych relacjach z Matką Bożą a przy tym wspaniale wypoczywać.
Benedykt Popek
(wszystkie fot. autor)






