Przejdź do głównej treści Przejdź do wyszukiwarki

Karczma Powstańców (Cz. 2)

Utworzono dnia 28.01.2026
Czcionka:

Karczma Powstańców

 

(Cz. 2)

 

Icek, jako spadkobierca majątku po dwóch przedsiębiorczych przodkach nie przejawiał zdolności do rozwijania „intechesu”. Wkrótce karczma podupadła i przestała funkcjonować. Przed pierwszą wojną światową została rozebrana. On zaś zajmował się drobnym handlem w Sokołowie i rolnictwem w posiadanym gospodarstwie rolnym. Liczyło ono w sumie ponad 5 hektarów pola ornego i łąk oraz kilka hektarów lasu. Przyczyn upadku „Karczmy Powstańców” można by dopatrywać się kilku. Pierwsza z nich to wspomniana już nieudolność ostatniego właściciela. Druga – duża konkurencyjność karczmy stryja Herscha Fledla. W tak bliskiej odległości, zaledwie 1 km, w tak małej wsi dwie duże karczmy nie były w stanie się utrzymać. Było to możliwe dopóki karczmę pod lasem wspierali powstańcy. Trzecia – to zmasowana krytyka karczem, pijaństwa i Żydów, rzekomo rozpijających chłopów. Za wszystkie nieszczęścia na wsi tamtego okresu obwiniano Żydów. Z karczmami walczono w prasie galicyjskiej, na targach, wiecach populistycznych polityków, na zebraniach wiejskich i w kościołach. Skutecznie zrażono ludzi do karczem. Po ich upadku, jak na ironię, ilość pijaków we wsiach się zwiększyła.

Niektórym członkom rodziny Fledlów szukającym łatwiejszego życia udało się wyemigrować do USA. Między innymi siostrze Icka – Surze, zamężnej Schachter. Zaś do Argentyny synowi Icka – Samuelowi Herschowi (ur. 1909). Rodzina Fledlów, która pozostała w Mazurach mieszkała na swym placu, w miarę spokojnie, do czasu II wojny światowej. W 1940 r. została wysiedlona przez okupantów niemieckich do getta w pobliskim Sokołowie Młp. Tam podzieliła tragiczny los setek Żydów z okolicznych miejscowości. Wiadomo jest, że przed zagładą uratował się najmłodszy syn Icka – Mozes Schyja (ur. 1923), który w latach 30-tych porzucił wiarę mojżeszową i przejawiał poglądy lewicowe. W 1939 r. uciekł za San do stalinowskiej Rosji sowieckiej. Do Polski powrócił w 1944 r. jako młody oficer LWP.  

 

Powstanie 1863

 

Z relacji mieszkańców Mazurów można wnioskować, że „Karczma Powstańców” funkcjonowała już przed i podczas powstania 1846 r. Jak wiadomo powstania nieudanego, zakończonego tragedią narodową w postaci rabacji. Brak jednak informacji szczegółowych dotyczących tamtego czasu. Skoro jednak nie zachowały się w pamięci przekazy ustne, ani zapisy źródłowe o napaści i pobiciu Żyda Fledla przez rozjuszonych chłopów, ani aresztowaniu jego lub innych mieszkańców Mazurów przez władze austriackie to można wnioskować, że owa karczma była bardzo dobrze zakonspirowana. Może też dzięki osobom przebywającym w tej karczmie świadomość patriotyczna chłopów była wyższa niż gdzie indziej.

Nieporównywalnie więcej informacji udało się zebrać o funkcjonowaniu „Karczmy Powstańców” w okresie powstania 1863 r. Ponieważ był to temat z mniej odległych czasów i bardziej bezpieczny do rozmów między ówczesnymi chłopami. Bowiem nie było już w okolicy tak intensywnych śledztw i represji jak po powstaniu 1846 r.

Organizatorzy powstania styczniowego posiadali na terenie Galicji dobrze przygotowane zaplecze logistyczne. Zwłaszcza w miejscowościach położonych blisko granicy z carskim Królestwem Polskim. Przy leśnych traktach. To zaplecze stanowiły nie tylko bezpieczne bazy noclegowe i przerzutowe, ale też ludzie organizujący zakupy żywności, leczenie rannych oraz transport konny. Cytowany już Jan Zimny twierdził, iż w okresie powstania styczniowego dzierżawca omawianej karczmy był mocno zaangażowany na rzecz powstańców.  – Kupował, gromadził i dostarczał im do lasu żywność. Była tu dla nich taka baza. W tej karczmie nocowało zawsze dużo nieznajomych ludzi. Mieszkańcy Mazurów tam się dowiadywali różnych nowin ze świata. Tajemnicą było i pozostanie już na zawsze – kto nocuje w karczmie, dla kogo Żyd kupuje we wsi tak dużo żywności, po co tak często sprowadza lekarza z Sokołowa.

Nie tylko nieznany z imienia Żyd Fledel i jego syn Symcha zaangażowani byli w powstanie. Oprócz nich było jeszcze kilku chłopów ze wsi. – Należał do nich Mikołajczyk. Mówili na niego „Krak”. Mieszkał w Starej Wsi, miejscu gdzie teraz [rok 1985 – B.P.] jest pusty plac, między Walkiem Cyrkiem (nr d. 140) a Andrzejem Marszałem (141), po tej samej stronie drogi. Pamiętam, jak często siadywał z ludźmi na tym placu i opowiadał o powstaniu. O swoich przeżyciach. Czasem wołał starsze dzieci wracające ze szkoły, żeby im coś opowiedzieć. Ja też chodziłem posłuchać. Na tym powstaniu stracił zdrowie, konia i wóz. Taki był jego zarobek – dodał z uśmiechem Jan Zimny.

Potwierdzali to również inni rozmówcy, jak to Mikołajczyk „Krak” z kolegą chcący dobrze zarobić wynajęli się powstańcom do przewiezienia furmankami za San skrzyń z nieznaną zawartością. Jechali nocami. Mieli przewodników i ochronę. Gdy znaleźli się w strefie działań wojennych podczas ataku Moskali ich furmanki zostały zniszczone, konie zabite, a oni ranni ledwo uszli z życiem. Jakiś czas walczyli w powstaniu, potem udało im się wrócić piechotą do Mazurów. W powstaniu tym brali również udział, jako wozacy, mieszkańcy innych pobliskich miejscowości. Natomiast jako żołnierze mieszkańcy pobliskich miasteczek – Kolbuszowej, Sokołowa, Raniżowa.

 

Stan oblężenia

 

Wkrótce po rozpoczęciu powstania władze austriackie widząc niemal oficjalne werbowanie dużych ilości ochotników, zakupy broni, prochu i śrutów oraz przemarsze uzbrojonych, umundurowanych oddziałów powstańczych popadły w poważne zaniepokojenie. Co będzie dalej jeśli powstańcy w Królestwie wygrają i uda im się utworzyć nowe państwo polskie? Przychylając się do nalegań władz rosyjskich podjęły decyzję o przeciwdziałaniu powstańcom na terenie całej Galicji. Nazwano to „stanem oblężenia”. Na rozkaz c. k. władzy obwodowej w Rzeszowie rozpoczęły się wyłapywania i internowania uczestników powstania, rewizje i konfiskaty broni, śledztwa, procesy sądowe. Na głównych drogach wiejskich pojawiły się straże chłopskie, czyli warty mające na celu, podobnie jak w 1846 r. wyłapywanie powstańców jako „rebeliantów” i dostarczanie ich wojsku. Wspierały ich oddziały austriackiej kawalerii oraz piechoty. Oddział stacjonujący w Raniżowie nosił nazwę „Salvator”. Dowodził nim c. k. oficer pułku piechoty porucznik Weresch.

Jak wielka była gorliwość niektórych chłopów w pełnieniu zleconych przez zaborców straży, mających wyłapywać po drogach i karczmach powstańców, niech posłuży przykład z sąsiedniej wsi Staniszewskie. Odnotowała go lwowska Gazeta Narodowa z tego czasu. Warto zacytować w całości:  Dnia 14 t. m. [14 maja 1863 r. – B.P.] we czwartek wracał wieczorem c. k. oficer pułku piechoty „Salvator”, Weresch, w mundurze i przy szabli ze Sokołowa do Raniżowa. W karczmie staniszewskiej, ćwierć mili od Raniżowa odległej, opadło go sześciu chłopów, a ująwszy podwodowe konie za wędzidła, zatrzymali go i dalej puścić nie chcieli. Pan Weresch tłumaczył im zrazu niestosowność takiego postępowania, pokazywał mundur i pałasz, lecz gdy napastnicy odrzekli że go nie znają, że im mundur nic nie przeszkadza, że nareszcie rebelanci już nawet i za kobiety się przebierają ażeby ich czujność oszukać, że zatem i c. k. oficer mimo munduru i pałasza może być tak dobrze rebelantem jak drudzy, brakło temuż cierpliwości i dobywszy pałasza począł napastników płazować, z których kilku uciekło, dwóch zaś zabrał ze sobą na podwodę i odesłał pod strażą do c. k. urzędu powiatowego. W tym miejscu warto przypomnieć, że niespełna 20 lat wcześniej to właśnie chłopi ze Staniszewskiego wytropili i schwytali ukrywającego się w lesie za Korczowiskami, w śniegu, powstańca 1846 r. młodego Władysława hr. Reya. Zbili go, związali i odstawili do cyrkułu w Rzeszowie.

Przypadek nadgorliwości, ale tym razem okazanej przez żołnierzy austriackich dotknął m.in. wspomnianego już hrabiego Reya z Zielonki. Oto jak odnotowała go ta sama Gazeta Narodowa:  Podobny wypadek zdarzył się w Raniżowie samym. Właściciel tegoż hr. Władysław Rey zdążał przez Raniżów do Zielonki, gdzie ma gospodarstwo. Na drodze, w dzień biały, zatrzymał go 15 t. m. w piątek kapral i kilku żołnierzy, i mimo tłumaczenia się p. Reya, że jest właścicielem Raniżowa, że go wszyscy znają, i jak to sam kapral widzi w przechodzie mu się kłaniają, mimo tych wszystkich tłumaczeń odstawił go do p. Werescha c. k. porucznika, pieszo i pod eskortą. Pan porucznik uwolnił natychmiast p. Reya, któren zarazem wniósł zaskarżenie na kaprala, gdyż ten aresztując go użył przeciw niemu wobec licznych gapiących się ludzi obrażających wyrazów. Za ten czyn został pan kapral przez dotyczącą władzę wojskową skazany na 14-dniowy areszt. (Cdn.)

 

                                                                                                 Benedykt Popek

Karczma Powstańców Cz. 2

Utworzono dnia 28.01.2026, 10:18

Zegar

Kalendarium

Marzec 2026
Pon Wt Śr Czw Pt Sb Nie
23 24 25 26 27 28 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

Bannery boczne

 

Imieniny

Licznik odwiedzin:

W tym tygodniu: 105

W poprzednim tygodniu: 142

W tym miesiącu: 268

W poprzednim miesiącu: 558

Wszystkich: 76592

POGODA W MAZURACH