Przejdź do głównej treści Przejdź do wyszukiwarki

Karczma Powstańców (Cz. 3)

Utworzono dnia 28.01.2026
Czcionka:

Karczma Powstańców

 

(Cz. 3)

 

Straże chłopskie powołane przez austriackie władze obwodowe w Rzeszowie pełniły warty na drogach i w karczmach okolicznych do maja 1863 r. Także i w Mazurach przed karczmą Herscha Fledla. Jednak w tej wiosce nie było przypadku, żeby kogoś zatrzymanego aresztowano i oddano żołnierzom. Pomimo że „Karczma Powstańców” funkcjonowała bardzo intensywnie.

 

Karczma po powstaniu

 

Powstanie styczniowe wbrew marzeniom romantycznej części społeczeństwa polskiego nie miało żadnych szans powodzenia. Czyli zwycięstwa nad potężną Rosją, odzyskania zagrabionych ziem i utworzenia niepodległej Rzeczypospolitej Trojga Narodów – Polski, Litwy (z Białorusią) oraz Rusi (Ukrainy). Po ostatecznej klęsce resztki oddziałów wycofały się na teren austriackiej Galicji. Przez mazurską podleśną karczmę znów przewinęły się nocami, po cichu, duże ilości nieznajomych osób. Kierowani byli na Sokołów (5 km) i Kolbuszową (25 km). W dalszym ciągu nikt tej karczmy nie zdekonspirował. Przez wiele następnych lat nieznajomi, świetnie zorientowani w polityce nie dali o osobie zapomnieć. Niemal codziennie ktoś w niej nocował.

Ambroży Szot, zwany we wsi „Mrozik”, albo „Szot Mrozik”, brat babki Jana Zimnego mieszkał po sąsiedzku „Karczmy Powstańców”. Na placu o numerze domu 50 (wg starej numeracji). Sąsiadował z nią „przez płot” od strony południowej. Od wschodniej zaś z polem ornym Mikołajczyka „Króla”. Doskonale tą karczmę pamiętał. Opowiadał co się w niej działo nocami. Jako młodego chłopca mama wysyłała do niej, żeby przyprowadził do domu ojca. Nie dlatego, że długo w niej przesiadywał przy alkoholu, ale przy politykowaniu. Później, gdy karczma przestała już istnieć fizycznie nieznajomi ludzie nocowali w domu tegoż Szota „Mrozika”. – Zapamiętałem, jeszcze z czasów austriackich a nawet z początku pierwszej wojny, że u niego zawsze jakiś człowiek nieznajomy nocował. Spał przykryty kożuchem. Przedtem sypiali w tej karczmie, później u niego. Szot interesował się polityką. To byli chyba jacyś działacze polityczni, dawni powstańcy, albo szpiedzy – kończył swą opowieść o „Karczmie Powstańców” Jan Zimny.

Przeminęły „czasy austriackie” a po nich istniejąca nie długo odrodzona Rzeczpospolita Polska. Druga wojna światowa i okupacja hitlerowska przyniosła tragiczny koniec istnienia rodziny Izaaka Fledla. Także jego budynków i gospodarstwa rolnego. Jej członkowie, którym nie udało się wcześniej wyjechać do Ameryki zostali zamęczeni głodem, chorobami, nędzą i nachajami przez niemieckich oprawców w sokołowskim getcie. Młodsi, zdrowsi, którym mimo to udało się jakoś utrzymać przy życiu zostali zapędzeni do getta w Rzeszowie. Stamtąd wkrótce do Lasu Głogowskiego, gdzie zostali zastrzeleni i zakopani w wielkich dołach śmierci. Nie dlatego że byli winni czegokolwiek. Tylko dlatego, że byli narodowości żydowskiej. Jest nie do pojęcia jak straszliwym barbarzyństwem, okrucieństwem i zbrodniarstwem wykazał się naród niemiecki podczas II wojny światowej.

Po wojnie nie zabrakło chętnych na grunty opuszczonego gospodarstwa rolnego Fledlów. Należeli do nich: Jan Białas, Katarzyna Kozak, Katarzyna Warchoł, Wojciech Adamczyk i Maria Olszowy. Konflikt jaki wybuchł w latach 50-tych między tymi dzierżawcami, a właściwie to między Janem Białasem a pozostałymi potencjalnymi nabywcami, skutkował wieloletnimi procesami sądowymi w Kolbuszowej i Rzeszowie. Opisany został przez red. Edwarda Wisza w artykule pt. Historia pewnego pieniactwa, opublikowanym w gazecie Nowiny Rzeszowskie 1961 r. (nr 28/3622, z dn. 2.02.1961, s. 4). I ten czas, oj niezbyt chwalebny, także przeminął.

Nie powinna jednak przeminąć pamięć o zimowych powstaniach 1846 i 1863 roku. O osobach walczących z bronią w ręku o wolność i niepodległość naszej Ojczyzny – Polski. Jak również i o tych, którzy dostarczali im żywność, broń i wszystko co potrzebne było do przetrwania. Transportowali rannych i leczyli ich. Nocowali w zimowe mroźne noce. Dawali ciepłe posiłki. Wskazywali drogę. Informowali najbliższe rodziny o ich losie. Ten swoisty egzamin z patriotyzmu zdało na piątkę wielu mieszkańców Mazurów, w tym szczególnie rodzina Żydów Fledlów. Zwykłych nie wykształconych chłopów, rolników i drobnych handlarzy.

Kończąc, pozwolę sobie na osobistą refleksję. Ale pierw pytanie: Ile takich lub podobnych etapowych karczem powstańców funkcjonowało w okolicy Kolbuszowej, Raniżowa, Sokołowa, Leżajska. Czy oprócz mnie zajął się ktoś badaniem tego tematu? Chciałbym nawiązać z nim kontakt. Obawiam się jednak, że podobnie jak inne ważne wydarzenia z okresu powstań, ciekawe obiekty i osoby z nimi związane zniknęły na zawsze w otchłani niepamięci.

 

                                                                                                      Benedykt Popek

Karczma Powstańców (Cz. 3)

Utworzono dnia 28.01.2026, 10:25

Zegar

Kalendarium

Marzec 2026
Pon Wt Śr Czw Pt Sb Nie
23 24 25 26 27 28 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

Bannery boczne

 

Imieniny

Licznik odwiedzin:

W tym tygodniu: 105

W poprzednim tygodniu: 142

W tym miesiącu: 268

W poprzednim miesiącu: 558

Wszystkich: 76592

POGODA W MAZURACH