Zanikające rzemiosła w Mazurach
Poniżej wymieniam tych których pamietam:
Kowale:
Korzenny Ludwik (senior)
Zimny Józef
Wojciech Adamczyk
Krawcy:
Jurek Andrzej (zszywał płótno na Grób Pański), Błąd Stanisław, Andrysiewicz
Wojciech, Potański Stanisław, Kołodziej Stanisław, Wieteszka
Cieśle:
Kwiecień Jan, Matuła Jakub, Adamczyk Antoni, Serafin
Stolarze:
Kus Jan ( wykonał stelaż na Grób Pański), Trela Michał, Dec Jakub, Bylicki Józef,
Stępień Jan, Sondej Władysław ,
Kołodzieje (stelmach):
Tryniecki Jakub, Bełza
Tkacze:
Popek Wojciech (Pilny, na Turce - Wieteszka
Szewcy:
Małek, Popek Józef, Białas Józef, Kozak
Rzeźnicy:
bracia Burkowie, bracia Smolak, Szot Marcin
Rymarze:
Gnyp, Sondej Władysław
Krawcowe:
Sondej Genowefa, Sakowska Maria
Kto dzisiaj pamięta fotografa z Bąków - p.Kolano? Robił zdjęcia familijne, z pierwszej komunii św.,ze ślubów, do dowodów osobistych i inne.
Wszyscy oni mając fach w ręku potrafili wykonywać swoje rzemiosło dla własnych potrzeb jak i dla innych. Wszyscy też uprawiali pole i prowadzili gospodarstwa bo z tych zawodów niestety nie dało się wyżywić rodziny.
Chciałbym tu przybliżyć zawód kowala, którym był mój Ojciec - Wojciech Adamczyk i jego krótki życiorys. Zapisał się na kartach historii Mazurów jako niewątpliwie uzdolniony i wyuczony swojego fachu. Urodził się 12.07.1903r. w Mazurach jako najstarszy syn z 12-ga dzieci Józefa i Marii Adamczyk w domu pod nr 10 ówczesnych Mazurów (obecnie posesja G. i K. Mikołajczyk). Zachowało się mało informacji na temat dzieciństwa i wczesnych lata młodzieńczych, ale podobnie jak większość rówieśników musiał pracować w gospodarstwie. Było co robić bo gospodarka duża, a i rodzeństwa do wykarmienia sporo. Już w młodych latach miał smykałkę do majsterkowania i to skłoniło jego ojca - Józefa Adamczyka, aby go posłać na naukę zawodu kowalskiego. Kowal to pewny zawód i we wsi był bardzo potrzebny. Naukę zawodu rozpoczął 1sierpnia1922r. u Ludwika Korzennego (seniora) i uczył się do 13 października 1924r. Po śmierci swego nauczyciela L. Korzennego, uczył się dalej u Józefa Zimnego od 15 pazdziernika 1924 do 5 marca 1926r. Naukę zakończył i otrzymał świadectwo w dniu 26 stycznia 1927r. podpisane przez naczelnika gminy - Józefa Bełzę i przełożonego Stowarzyszenia Rzemiosła - Śmietanę z Sokołowa Małopolskiego. 5 lutego 1927r. zdaje egzamin czeladniczy w Sokołowie Małopolskim. 4 lutego 1936r. zdaje egzamin w starostwie w Kolbuszowej kończacy kurs podkuwacza koni. 10 maja 1944r. zdaje egzamin mistrzowski przed Izbą Rzemieśniczą w Rzeszowie w zwodzie kowalstwa i dzięki temu może też uczyć w tym zawodzie. Po wyuczeniu się kowalstwa pierwsze lata spędza na robotach w różnych gospodarstwach w Prusach na Pomorzu. Ma też epizod pracy we Francji w Lille u kowala. Była to bardzo ciężka praca, podupadł na zdrowiu i musiał się leczyć. W tym czasie ożenił się i razem z żoną wraca do Mazurów. Za zarobione pieniądze kupują dom od Żyda (obecnie Mazury nr1). Tam też stawia swoja pierwszą kuźnię. Pomagają mu też koledzy z Zielonki Puzio , Kochanowicz , Dec Jakub i wielu innych, którzy w późniejszych latach często go odwiedzają w Mazurach i również korzystają z jego usług kowalskich. Następnie przenosi kuźnię na działkę w Mazurach, którą dostał od swojego ojca Józefa Adamczyka. A pierwszy dom sprzedaje Andrzejowi Białas. W 1928r. naczelnik gminy - Bełza wydaje pozwolenie na budowę kuźni 5m x 4m w Mazurach (obecnie w tym miejscu stoi stodoła na mojej posesji nr. 58) . Drewniana kuźnia przetrwała do 1947. W tym też roku stawia kuźnię murowaną wraz z małą stajenką (obecnie w tym miejscu jest garaż i obora). W 1936r. zakupił za 1300 koron dom od Żydóki Chaji Nadel. Po remoncie mógł zamieszkać w nim z rodziną i miał robotę na miejscu. Liczni kowale w Sokołowie są dużą konkurencją dla młodego kowala. Dzięki protekcji Sołtysa - Suskiego dostaje duże zlecenie od Komitetu Budowy Kościoła i plebani w Mazurach, na okucia do okien, drzwi (stolarkę wykonywał Michał Trela) i wszelkie prace kowalskie. Wywiązuje się wzorowo i w terminie z powierzonych zadań. To zaowocowało, że młody kowal ma robotę, coraz więcej roboty. Jest doceniany przez miejscowych gospodarzy. Należy wspomnieć, że młodsze rodzeństwo Ojca pracując u brata w kuźni tez wyuczyli się zawodu. Brat Jan w czasie wojny był kierowcą w gospodarstwie rolnym u Niemców w Raniżowie, po wojnie pływał na statkach handlowych jako mechanik. Brat Stanisław pracował w Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni jako mechanik- hydraulik . Brat Bolesław pracował Hucie Stalowa Wola następnie w kopalni odkrywkowej węgla brunatnego w Bogatyni. Pracował w Niemczech na delegacji jako kowal mechanik. Brat Władysław pracował w PGR jako traktorzysta mechanizator rolnictwa . Krótki czas u ojca terminował tez Jan Matuła, który wyjechał do pracy w Gdańsku. Zawodu wyuczył się również syn Wojciecha - Józef Adamczyk, który będąc w Junakach zdobył dodatkowo zawód spawacza. Kowalstwa uczył się też u Ojca młody mieszkaniec z Zielonki (Bąki) - Bronisław Bąk. Pamiętam jako mały chłopiec palący się ogień w kuźni i Tatę walącego młotem w kowadło. W latach młodzieńczych również pomagaliśmy ojcu. Na podwórku i w kuźni zwłaszcza w okresie zimowym praktycznie codziennie było po kilku rolników ze swoimi robotami. A to siekierę naostrzyć lub sierp posiekać, lemiesz poklepać, wykonać nowy pług, okuć cały wóz, czy wykonać narzędzia rolnicze, no i oczywiście z końmi do podkucia. Pamiętam, że czasami konie stały spokojnie i znosiły te zabiegi, ale niekiedy koń był nerwowy i wtedy trzeba było użyć tzw. fajki by skończyć podkuwanie. Była to ciężka i niebezpieczna praca. A obecnie prawie zapomniana.
Jan Adamczyk Mazury 2026r.






